• PL
  • EN
  • Proud Member of Alliott Global Alliance — Chambers Top Ranked Global 2023

    Obsługa prawna startupów

    Prowadzimy startupy przez prawo od pierwszej umowy wspólników po rundę inwestycyjną i wyjście. Zakładamy spółkę, zabezpieczamy IP i przygotowujemy Cię na due diligence inwestora — po polsku i po angielsku.

    Home Rozwiązania prawne Obsługa prawna dla startupów

    Startup to spółka, która rośnie szybciej, niż nadąża jej dokumentacja. Prowadzimy founderów przez prawo od pierwszego dnia: wybór formy, umowa wspólników, przeniesienie IP na spółkę i pierwsze umowy — tak, żeby fundament wytrzymał, gdy przyjdzie inwestor.

    Pracujemy w tempie startupu, nie korporacji. Wiemy, co inwestor sprawdzi w due diligence i czego szukają fundusze VC — i układamy Twoje dokumenty tak, żeby runda nie zatrzymała się na brakującej cesji praw albo źle rozpisanym cap table.

    Obsługujemy startupy technologiczne, fintech, SaaS, e-commerce i deeptech, po polsku i po angielsku — od zespołu założycielskiego po transakcję wyjścia. Zakres dopasowujemy do etapu: inaczej wygląda prawo na pre-seed, inaczej przy rundzie A.

    Co robimy

    Start i struktura spółki

    Wybór formy i założenie spółki

    Dobieramy formę do etapu i planów inwestorskich: spółka z o.o. albo prosta spółka akcyjna (PSA) — stworzona z myślą o startupach (kapitał od 1 zł, akcje za pracę i usługi). Zakładamy spółkę, piszemy umowę i porządkujemy cap table.

    Umowa wspólników (founders' agreement)

    Piszemy umowę między założycielami: podział udziałów, vesting założycielski, role, prawa i obowiązki oraz zasady rozstania. To dokument, który ratuje startup, gdy jeden z founderów odchodzi po roku.

    Finansowanie i inwestorzy

    Runda inwestycyjna i term sheet

    Negocjujemy term sheet i umowę inwestycyjną po Twojej stronie stołu: wycena, prawa inwestora, ład korporacyjny. Tłumaczymy, co naprawdę oznaczają zapisy, zanim je podpiszesz.

    Instrumenty konwertowalne (SAFE, pożyczka konwertowalna)

    Ustawiamy finansowanie na wczesnym etapie: pożyczkę konwertowalną albo instrument typu SAFE dostosowany do prawa polskiego, z jasnymi zasadami konwersji, wyceny i capu.

    Zespół i motywacja

    ESOP i program opcyjny

    Budujemy programy motywacyjne dla zespołu: opcje na udziały, ESOP, a w PSA — akcje obejmowane za pracę i usługi. Motywacja zespołu, która nie rozjeżdża cap table'a.

    Umowy z zespołem i współpracownikami

    Przygotowujemy umowy z zespołem — o pracę, zlecenia i B2B — z kluczową klauzulą: przeniesieniem praw do wszystkiego, co powstaje, na spółkę.

    Własność intelektualna i dane

    Własność intelektualna (IP na spółkę)

    Przenosimy prawa do kodu, produktu i marki na spółkę — bo inwestor nie kupi startupu, w którym IP zostało u foundera albo u kontraktora. Rejestrujemy też znaki towarowe.

    Ochrona danych i regulaminy

    Przygotowujemy dokumentację RODO, politykę prywatności, regulamin usługi lub aplikacji i zgody — tak, by produkt był zgodny od pierwszego użytkownika, nie dopiero przed rundą.

    Produkt i klienci

    Regulacje branżowe produktu

    Sprawdzamy, jakie regulacje dotyczą Twojego produktu — fintech, AI Act, e-commerce, zdrowie — i wdrażamy tyle compliance, ile trzeba, żeby ruszyć, bez przeregulowania na starcie.

    Umowy handlowe i z klientami

    Piszemy umowy z pierwszymi klientami i partnerami: SaaS, licencyjne, pilotażowe i NDA — tak, by chroniły startup, a nie oddawały produktu za darmo.

    Wzrost i wyjście

    Kolejne rundy i wejście VC

    Prowadzimy Cię przez kolejne rundy i wejście funduszy VC — prawa inwestorów (liquidation preference, tag- i drag-along, anti-dilution) tłumaczymy tak, byś wiedział, co oddajesz i za co.

    Wyjście: sprzedaż spółki lub M&A

    Przygotowujemy startup do wyjścia: porządkujemy dokumentację pod due diligence kupującego i prowadzimy transakcję sprzedaży spółki od term sheet po closing.

    Dla kogo

    • Founderzy na etapie pomysłu i pre-seed — forma spółki, umowa wspólników, przeniesienie IP.
    • Startupy technologiczne, fintech, SaaS, e-commerce, deeptech — regulacje, umowy, dane.
    • Startupy przed rundą inwestycyjną — przygotowanie do due diligence i negocjacja term sheet.
    • Zespoły budujące program motywacyjny (ESOP) — opcje i akcje dla pracowników.

    Dlaczego WLAW

    Rozumiemy startup, nie tylko prawo. Wiemy, co inwestor sprawdzi w due diligence, dlatego zabezpieczamy IP i cap table, zanim staną się problemem, a nie w trakcie rundy. Pracujemy w tempie i budżecie startupu, po polsku i po angielsku, i rośniemy razem z Tobą — od pierwszej umowy po wyjście.

    Jak pracujemy

    1

    Diagnoza

    sprawdzamy, na jakim etapie jest startup i co jest pilne (IP, spółka, runda).

    2

    Fundament

    zakładamy lub porządkujemy spółkę, umowę wspólników i przeniesienie IP.

    3

    Zespół i produkt

    umowy z zespołem, ESOP, RODO i regulaminy produktu.

    4

    Runda

    przygotowanie do due diligence, negocjacja term sheet i umowy inwestycyjnej.

    5

    Wzrost i wyjście

    kolejne rundy, a docelowo transakcja wyjścia.

    Stan prawny 2026

    Startupy działają na styku prawa spółek, IP i regulacji produktu. Pilnujemy tego za Ciebie:

    • Prosta spółka akcyjna (PSA) — od 1 lipca 2021 r., forma stworzona dla startupów (kapitał akcyjny od 1 zł, akcje za pracę i usługi).
    • Przeniesienie praw autorskich — wymaga formy pisemnej pod rygorem nieważności; bez cesji IP zostaje u twórcy lub kontraktora.
    • Umowy z zespołem — różnica: o pracę / zlecenie / B2B przesądza o ZUS i o prawach do rezultatów.
    • Ochrona danych — RODO; produkt cyfrowy potrzebuje polityki prywatności, regulaminu i zgód od startu.
    • AI Act — rozporządzenie UE o sztucznej inteligencji (2024/1689); obowiązki wchodzą etapami od 2025 r. — dotyczy startupów budujących na AI.
    • Finansowanie — instrumenty konwertowalne (pożyczka konwertowalna, SAFE) dostosowywane do prawa polskiego.

    Stan prawny: sierpień 2026.

    Najczęściej zadawane pytania

    Jaką formę wybrać dla startupu — sp. z o.o. czy PSA?

    Dla większości startupów wybór stoi między spółką z o.o. a prostą spółką akcyjną (PSA) — PSA powstała z myślą o startupach: kapitał akcyjny od 1 zł, akcje obejmowane za pracę i usługi, elastyczny ESOP.

    Spółka z o.o. jest bardziej znana inwestorom i prostsza operacyjnie — działa od dekad, a fundusze, banki i księgowi znają jej mechanikę na pamięć. Dlatego przy klasycznej rundzie bywa bezpiecznym wyborem. PSA daje za to elastyczność, której startup naprawdę potrzebuje przy zespole i opcjach. Akcje można obejmować za pracę i usługi, co ułatwia wynagradzanie founderów i kluczowych osób bez dużego kapitału na starcie. Ta sama świeżość bywa jednak minusem — PSA jest młodą formą, więc część funduszy VC wciąż woli struktury, które zna z wcześniejszych transakcji.

    W praktyce forma przesądza o tym, jak łatwo później wpuścisz inwestora i rozdasz opcje zespołowi. To decyzja na lata, bo zmiana formy po rundzie jest kosztowna i czasochłonna. Dlatego nie zaczynamy od formy, tylko od Twoich planów. Czy celujesz w rundę VC, czy budujesz spokojnie z własnych przychodów? Jak duży ma być zespół na opcjach i kiedy myślisz o wyjściu? Dopiero te odpowiedzi układają wybór między sp. z o.o. a PSA — dobieramy formę do planu, a nie plan do formy.

    Po co umowa wspólników, skoro mamy umowę spółki?

    Umowa spółki reguluje relację ze światem, a umowa wspólników — relację między założycielami: vesting, role i to, co się dzieje, gdy ktoś odchodzi.

    Umowa spółki jest jawna i rejestrowa — określa kapitał, organy i sposób reprezentacji wobec kontrahentów, urzędów i sądu. To dokument dla świata zewnętrznego. Umowa wspólników zostaje między founderami i reguluje to, czego rejestr nie widzi. Ustala, kto realnie odpowiada za produkt, sprzedaż i finanse oraz jak zapadają kluczowe decyzje. Opisuje też, na jakich zasadach wspólnik może odejść i co wtedy dzieje się z jego udziałami. Bez takiego dokumentu każdy spór wraca do ogólnych przepisów, które rzadko pasują do realiów startupu.

    Bez niej odejście jednego z founderów po roku zostawia mu pełny pakiet udziałów i blokuje rundę. Żaden inwestor nie wejdzie do spółki, w której bierny wspólnik trzyma jedną trzecią i nic już nie wnosi. To realnie potrafi zabić startup przy pierwszej większej szansie. Umowa wspólników z vestingiem i jasnymi zasadami rozstania to najtańsze ubezpieczenie, jakie możesz kupić na starcie. Piszemy ją, zanim pojawi się konflikt — bo po sporze nikt nie podpisze dokumentu, który działa przeciwko niemu.

    Co to jest vesting założycielski i czy go potrzebujemy?

    Vesting oznacza, że founder „zarabia” swoje udziały w czasie (typowo 4 lata z roczną skałą) — jeśli odejdzie wcześniej, część udziałów wraca do spółki.

    Mechanika jest prosta. Udziały foundera odblokowują się stopniowo — w typowym modelu 1/4 po pierwszym roku, a potem równomiernie co miesiąc. Roczna skała oznacza, że przed upływem dwunastu miesięcy nie nabywasz nic. Jeśli odejdziesz przed końcem okresu, część udziałów wraca do spółki i trafia z powrotem do wspólnej puli. Dzięki temu udziały odzwierciedlają realny wkład w czasie, a nie tylko obecność na starcie.

    Chroni to zespół i startup przed najgorszym scenariuszem: ktoś odchodzi po pół roku z jedną trzecią firmy, nic więcej nie wnosząc. Reszta founderów zostaje z pracą i z rozmytym cap table. Inwestorzy niemal zawsze wymagają vestingu founderów jako warunku wejścia, więc i tak się na niego umówisz. Lepiej ustawić go samemu, wcześnie i na spokojnie, niż negocjować pod presją zamykającej się rundy, gdy każda zmiana opóźnia przelew. Dla współzałożycieli to również gwarancja, że każdy realnie odpracuje swój pakiet, zanim zacznie nim swobodnie rozporządzać. Dzięki temu podział udziałów pozostaje uczciwy wobec tych, którzy zostają i dalej budują.

    Czym jest SAFE i pożyczka konwertowalna — co wybrać na start?

    Oba to sposoby na szybkie finansowanie bez ustalania wyceny od razu — inwestor daje pieniądze teraz, a udziały obejmuje przy kolejnej rundzie.

    Zamiast negocjować wycenę na wczesnym etapie, odkładasz ją do rundy z prawdziwym liderem, który tę wycenę ustali. Inwestor wpłaca dziś, a jego pieniądze zamieniają się w udziały później — zwykle z rabatem za wcześniejsze ryzyko albo z górnym limitem wyceny, czyli capem. To szybkie i tańsze niż pełna runda, bo nie wymaga od razu rozbudowanej umowy inwestycyjnej ani wyceny, o którą i tak trudno na starcie.

    SAFE pochodzi z USA i w polskim prawie trzeba go dostosować, bo nie jest u nas osobno nazwaną instytucją. Pożyczka konwertowalna jest lepiej osadzona w polskim porządku i dlatego stosuje się ją częściej. Różnica jest istotna, gdy dojdzie do konwersji albo gdy runda się nie odbędzie. Dobieramy instrument do konkretnego inwestora i etapu, z jasnymi zasadami konwersji, wyceny i capu. Chodzi o to, żeby przy rundzie nie było sporu, ile udziałów komu przypada i po jakiej cenie. Ustalamy też, co dzieje się z pieniędzmi, jeśli następna runda się opóźnia albo nie dochodzi do skutku. Dzięki temu instrument jest przewidywalny dla obu stron, a nie tylko dla inwestora.

    Jak działa ESOP i program opcyjny dla zespołu?

    ESOP to pula udziałów lub opcji zarezerwowana dla zespołu, którą pracownicy „zarabiają” w czasie — a w prostej spółce akcyjnej można obejmować akcje wprost za pracę i usługi.

    Pula to część kapitału odłożona z góry, zanim jeszcze zatrudnisz konkretne osoby. Pracownik nabywa prawa w czasie, na podobnej zasadzie co founder — z własnym vestingiem, często z roczną skałą. Dzięki temu wiążesz najważniejsze osoby ze startupem i nagradzasz tych, którzy zostają, nie oddając nikomu udziałów już pierwszego dnia. To realna alternatywa dla wysokich pensji, na które startup na wczesnym etapie zwykle nie ma gotówki.

    Dobrze rozpisany ESOP motywuje zespół i jest wprost oczekiwany przez inwestorów, bo pokazuje, że umiesz przyciągać i zatrzymywać talent. Źle zaplanowany działa odwrotnie: rozjeżdża cap table i rodzi problem podatkowy, w którym pracownik płaci podatek, zanim cokolwiek realnie zarobi. Ustawiamy wielkość puli, zasady nabywania i moment podatkowy tak, żeby program naprawdę działał. Chodzi o to, by opcje motywowały, a nie ciążyły spółce i ludziom. Doradzamy też, jak wielkość puli wpływa na rozwodnienie founderów przy kolejnych rundach. Zbyt hojny program zaskakuje dopiero na etapie negocjacji, dlatego lepiej przewidzieć pulę raz, niż dosypywać ją później pod presją.

    Dlaczego IP musi należeć do spółki, a nie do founderów?

    Bo inwestor nie kupi startupu, w którym kod, produkt i marka należą prywatnie do foundera albo do zewnętrznego kontraktora — to najczęstszy „deal breaker” w due diligence.

    Wartość startupu to w dużej mierze jego IP — kod, architektura, projekt produktu i marka. Jeśli te prawa leżą u foundera jako osoby prywatnej albo u agencji, która budowała produkt, inwestor kupowałby spółkę bez jej najważniejszego aktywa. Dlatego w due diligence pyta wprost: czy IP zostało przeniesione na spółkę i jakim dokumentem. Brak dobrej odpowiedzi zatrzymuje rozmowę, zanim dojdzie do wyceny.

    W polskim prawie autorskie prawa majątkowe przechodzą tylko na podstawie pisemnej umowy przeniesienia. Sama faktura, płatność czy fakt współpracy nie wystarczą, a ustne „przecież zapłaciłem” nie robi spółki właścicielem kodu. Dotyczy to zarówno founderów, jak i każdego, kto dla Ciebie tworzył: programistów B2B, grafików, agencji. Przenosimy IP na spółkę na wczesnym etapie. Wtedy runda nie zatrzymuje się na brakującej cesji i nie trzeba jej łatać w pośpiechu tuż przed podpisaniem. Bez czystego IP inwestor albo rezygnuje, albo obniża wycenę i dokłada warunki zawieszające do czasu uzupełnienia cesji. Porządkujemy to wcześnie, żeby prawa do produktu były w jednym ręku — w spółce.

    Współpracownik B2B napisał nam kod — czy prawa są nasze?

    Nie automatycznie — bez pisemnej umowy przeniesienia praw autorskich kod pozostaje własnością kontraktora, nawet jeśli mu zapłaciłeś.

    Zapłata za fakturę B2B kupuje wykonanie usługi, a nie prawa autorskie do jej rezultatu. To dwie różne rzeczy w polskim prawie. Bez pisemnej cesji programista-kontraktor pozostaje właścicielem kodu i teoretycznie mógłby wykorzystać ten sam fragment u innego klienta. Sama umowa o współpracy niczego tu nie ratuje, jeśli milczy o prawach autorskich albo wspomina o nich zbyt ogólnie. Liczy się wyraźne przeniesienie konkretnych praw.

    To jedna z najczęstszych luk w startupach: zespół B2B tworzy produkt, ale prawa nigdy formalnie nie trafiają do spółki. Wychodzi to zwykle dopiero w due diligence — w najgorszym możliwym momencie, tuż przed rundą, gdy nie ma już czasu na spokojne negocjacje. Naprawiamy to umową z jasną klauzulą przeniesienia praw majątkowych i praw zależnych. Robimy to, zanim problem wykryje inwestor, i najlepiej zanim kontraktor w ogóle zacznie pisać kod. Najtaniej jest wpisać przeniesienie praw do umowy od początku współpracy. Odzyskiwanie ich później bywa trudne, bo kontraktor nie ma już interesu, żeby podpisać cokolwiek za darmo — czasem trzeba dopłacić albo negocjować pod presją rundy.

    Jakie dokumenty RODO i regulaminy musi mieć startup z aplikacją?

    Minimum to polityka prywatności, regulamin świadczenia usług oraz zgody i klauzule informacyjne — od pierwszego użytkownika, nie dopiero przed rundą.

    Polityka prywatności i klauzule informacyjne mówią użytkownikowi, jakie dane zbierasz i po co — to obowiązek wynikający z RODO. Regulamin usługi określa zasady korzystania z aplikacji, płatności i granice Twojej odpowiedzialności. Zgody muszą być dobrowolne i konkretne — osobno na marketing, osobno na inne cele, i musisz umieć wykazać, że użytkownik ich udzielił. Domyślnie zaznaczony checkbox się nie liczy.

    Jeśli przetwarzasz dane użytkowników, dochodzą umowy powierzenia z dostawcami — hostingiem, analityką, narzędziami mailowymi — którym te dane przekazujesz. Potrzebujesz też rejestru czynności przetwarzania, czyli spisu, co, po co i na jakiej podstawie robisz z danymi. Przygotowujemy komplet dopasowany do Twojego produktu, a nie gotowca ściągniętego z innej strony. Dzięki temu zgodność nie staje się problemem przy pierwszym większym kliencie, który zrobi Ci audyt, ani przy inwestorze w due diligence. Nie mnożymy dokumentów na wyrost — dobieramy dokładnie to, czego wymaga Twój model i skala. Braki w tej warstwie potrafią zablokować podpisanie umowy z większym klientem, który ma własny dział prawny, albo wydłużyć due diligence inwestora.

    Co inwestor sprawdza w due diligence i jak się przygotować?

    Inwestor sprawdza przede wszystkim, czy spółka faktycznie ma to, co sprzedaje: IP przeniesione na spółkę, czysty cap table, ważne umowy z zespołem i zgodność produktu.

    Due diligence to prześwietlenie spółki dokument po dokumencie, zwykle z długą listą pytań od prawników inwestora. Sprawdzają, czy IP naprawdę należy do spółki, czy cap table zgadza się z umowami i uchwałami oraz czy zespół ma ważne kontrakty z cesją praw. Patrzą też na zgodność produktu — RODO, regulaminy, licencje. Każda luka staje się argumentem, żeby obniżyć wycenę, albo warunkiem, od którego zależy wypłata pieniędzy.

    Najwięcej rund opóźnia się nie na wycenie, lecz na brakującej cesji praw, nieformalnych ustaleniach między founderami i chaotycznej dokumentacji. Robimy „legal readiness” — porządkujemy dokumenty z wyprzedzeniem i zbieramy je w jednym miejscu, gotowe do udostępnienia. Dzięki temu wchodzisz w due diligence przygotowany, a nie gaszący pożary pod presją zamknięcia. Przygotowana spółka negocjuje z pozycji siły, nie tłumaczy się z bałaganu. Efekt jest wymierny: krótsze due diligence, mniej pytań uzupełniających i mniejsze ryzyko, że inwestor obniży wycenę albo dołoży warunki. Dobrze ułożona dokumentacja skraca drogę od term sheet do przelewu.

    Ile kosztuje obsługa prawna startupu na starcie?

    Pakiet startowy (spółka + umowa wspólników + przeniesienie IP) to przewidywalny koszt projektowy, a dalej pracujemy w modelu dopasowanym do etapu — godzinowo albo w ryczałcie.

    Koszt zależy od etapu i zakresu, ale strukturę wydatku ustalamy z góry, zanim ruszymy. Pakiet startowy wyceniamy projektowo — znasz kwotę, zanim zaczynamy pracę, więc nie ma ryzyka rosnącego rachunku za rzecz, którą uznałeś za prostą. Bieżące doradztwo prowadzimy godzinowo albo w miesięcznym ryczałcie, zależnie od tego, jak intensywnie nas w danym momencie potrzebujesz.

    Na pre-seed skupiamy się na fundamencie — spółce, przeniesieniu IP i umowach z zespołem — bo to on decyduje o powodzeniu pierwszej rundy. Większe budżety zostawiamy na sam proces inwestycyjny, gdy pojawia się realny inwestor i twarde terminy. Zawsze zaczynamy od krótkiej rozmowy o etapie i podajemy widełki, zanim cokolwiek zaczniemy. Bez niespodzianek na fakturze i bez płacenia dziś za pracę, która ma sens dopiero przy rundzie. Najwięcej oszczędzasz, gdy fundament powstaje raz i dobrze, zamiast być poprawiany przez kolejnych prawników. Naprawianie umowy wspólników albo brakującej cesji po latach kosztuje znacznie więcej niż zrobienie tego na starcie. Dlatego pierwszy pakiet to inwestycja, nie wydatek.

    Nasi eksperci

    Zespół, który poprowadzi Twój startup przez prawo — od założenia spółki i IP po rundę inwestycyjną i wyjście.

    Michał Wołoszański

    Michał Wołoszański

    Założyciel i Partner Zarządzający,
    INSEAD Global Executive MBA, Radca prawny

    Michał prowadzi transakcje i rundy inwestycyjne kancelarii — strukturę spółki, negocjacje z inwestorem i przygotowanie do wyjścia.

    Skontaktuj się z MichałemKliknij kartę, aby zobaczyć pełny profil ›
    Łukasz Kudela

    Łukasz Kudela

    Partner, Radca prawny,
    Cryptocurrency Project Manager

    Łukasz łączy prawo spółek, finansowanie i compliance — instrumenty inwestycyjne, cap table i ryzyka regulacyjne startupu.

    Skontaktuj się z ŁukaszemKliknij kartę, aby zobaczyć pełny profil ›
    Kinga Miller

    Kinga Miller

    Partner, Adwokat,
    Approved Compliance Expert, Approved ESG Officer

    Kinga prowadzi IP, dane i compliance produktu — przeniesienie praw na spółkę, RODO i regulaminy.

    Skontaktuj się z KingąKliknij kartę, aby zobaczyć pełny profil ›
    Karolina Dębiec

    Karolina Dębiec

    Prawnik,
    Koordynator kluczowych projektów

    Karolina prowadzi obsługę korporacyjną i dokumentację — umowa wspólników, cap table i gotowość do due diligence.

    Skontaktuj się z KarolinąKliknij kartę, aby zobaczyć pełny profil ›

    Budujesz startup?

    Napisz, na jakim jesteś etapie — wskażemy, co zabezpieczyć najpierw, zanim zrobi to za Ciebie inwestor.

    Skontaktuj się z nami